Miał być osobny wpis o oprogramowaniu ale z braku czasu oraz chęci do powtarzania się postanowiłem napisać kolejną część jako spis rzeczy, które mi się nie podobają. Jest to też ładne uzupełnienie dla numeru 2, które razem tworzą prawie kompletny opis :P
Zgodnie z ustalonym standardem, zróbmy wyliczankę :)

Po pierwsze: wysyłanie pików na urządzenie
Nie istnieje prosty sposób na przesyłanie i zarządzanie plikami w tym telefonie.. tym bardziej na Linuksie. O ile na Windowsie mamy Zune, tak Pingwin po prostu nie może skomunikować się z Mozartem w żaden sposób z powodu zmodyfikowanego przez Microsoft protokołu mtp (a bo i po co być kompatybilnym z resztą świata, nie?). Użytkownicy Okienek zresztą, też zbyt fajnie się nie mają... jedyne akceptowalne formaty przez wcześniej wspomniany program to te multimedialne, a więc pdfy, czy nie daj bóg, jeszcze bardziej "egzotyczne" formaty są bezużyteczne. Zostaje tylko mail tudzież SkyDrive (który nie ma integracji z telefonem oO kolejny minus).
Kiedy to odkryłem, bardzo się zdenerwowałem jednak po chwili wpadłem na genialny pomysł: "przecież mam bluetooth w laptopie!". Niestety radość okazała się przedwczesna ponieważ telefon ma ten protokół tylko dla słuchawek... nie da się ani wysyłać ani odbierać plików.

Po drugie: brak tetheringu
Mango miał wprowadzić udostępnianie połączenia przez WiFi dlatego bardzo się zdziwiłem gdy odkryłem brak tej funkcji na testowanym egzemplarzu. Chwila googlowania i dowiedziałem się, że funkcji tej nie mają modele HTC z powodu jakiegoś błędu w sterownikach i najprawdopodobniej przywrócona ona zostanie dopiero z następną aktualizacją. Łatwo to naprawić wgrywając nieoficjalny room... póki co robić tego nie będę :P

Po trzecie: u are not configurable!
Możliwości konfiguracyjne zostały tak wykastrowane, że aż to boli. Nie można ustawić prawie niczego. Dobra, powiedzmy, że nie projektowano go z myślą o "power userach" ale na wszystkie świętości, czemu nie można nawet ustalić własnego dzwonka dla smsów i powiadomień?! Albo tego, który kalendarz Google powinien się synchronizować (synchronizuje się tylko główny)?

Po czwarte: Marketplace
Inżynierzy z Redmond dawno niczego tak nie schrzanili jak tego sklepu. Chodzi mi tu o interface. Gdyby nie aplikacje takie jak AppFlow byłby on prawie bezużyteczny. Trzeba tu też wspomnieć o płatnych aplikacjach, które na Androidzie czy iPhonie są za darmo... nie do końca to rozumiem.

Po piąte: "wiemy lepiej od Ciebie co będziesz robić"
Nie wiem czy powinien to wyszczególniać osobno bo jest to jakby całokształt, no i wchodzą w to też poprzednie punktu ale wydaje mi się całkiem ważne. To właśnie dawno temu odepchnęło mnie całkiem od Windowsa w ręce pingwinka i niestety ta polityka się nie zmieniła. Tak sobie w sumie wyobrażam wypowiedź rzecznika tej firmy: "Bluetooth? Kto jeszcze tego używa? A dzwonki wbudowane w system powinny wystarczyć każdemu. Nie? No dobra, w następnej aktualizacji coś tam zmienimy... że niby Internet Explorer się nie podoba? Wiemy o braku konfiguracji w nim, przecież taki był zamysł, aby użytkownik za dużo nie myślał. Oczywiście nie da się go zmienić, bo to była by przesada jakby i tu ludzie usuwali IE przecież."

Dobra, dalej mi się nie chce wymyślać tej wyimaginowanej gadki :P ale rozumiecie o co chodzi. Na "nieszczęście" użytkowników po zrootowaniu telefonu można już coś pozmieniać.
Przy okazji narzekania, może ktoś mi powie czy da się wymusić tutaj zamknięcie danej aplikacji? Bo z tego co rozumiem, jeśli aplikacji nie dam pozwolenia na działanie w tle, przy minimalizacji ona się po prostu zamknie. I fajno, jedna aplikacja (Advence Task Killer) mniej do instalowania w stosunku do Androida. Ale powiedzmy, że dałem aplikacji prawo do działania w tle i ona się zacięła. Co wtedy? Po pewnym czasie system sam zamknie? Albo jeśli zatnie się aplikacja, to wystarczy ją zminimalizować aby się wyłączyła? Interesuje mnie to.
  Strona główna      O mnie      RSS
Zasilane przez Jogger.pl 
Zbyt Cool dla Internet Explorera